"MALI TERRORYŚCI I ICH STWÓRCY!"


W ostatnim czasie miałam dużo bieganiny, urzędy, sklepy, przychodnie i inne tego typu placówki, jak to w naszym kraju bywa wszędzie kolejki i ludzie próbujący za wszelką cenę udowodnić, że są najbardziej poszkodowani, schorowani, najważniejsi a najgorsze w tym wszystkim jest to, że Ci ludzie bardzo często posługując się własnymi dziećmi, próbują osiągnąć swój cel.

Dzieci to wspaniali obserwatorzy, szybko uczą się od dorosłych niestety nie zawsze dobrych zachowań, a potem rodzice, rozkładają ręce i ze zdziwieniem zaklinają się, że to nie oni, że przecież ich dziecko jeszcze nigdy tak się nie zachowywało.

A ja Wam mówię:  

Tak to Wy i Wasze postępowanie kształtuje charaktery Waszych dzieci, a więc aby uniknąć w przyszłości sytuacji opisanych poniżej, zastanówcie się kochani jak Wy postępujecie i pamiętajcie, że dzieci widzą, rozumieją, uczą się a potem naśladują. 

Zróbcie wszystko aby nigdy nikt nie mówił o Waszym dziecku, mały manipulator, wymuszacz, terrorysta:


A to sytuacje, których miałam niekoniecznie, przyjemność być świadkiem i to tylko w ostatnim tygodniu:

    *Poradnia pedagogiczna, młoda mama z synem około 7-8 lat, czekają na swoją kolej przed gabinetem pedagoga i rozmawiają, zupełnie nie zwracając uwagi na mnie i syna.

M: Pamiętaj, że jak będziesz odpowiadał na pytania, to mów, że nie wiesz lub nie pamiętasz a jakby pani pytała co słychać w domu, to mów, że wszystko jest w najlepszym porządku, rozumiesz?

Dz: Tak (powiedział syn ale zupełnie bez przekonania), mamo czyli ja mam kłamać? Bo tata mówi, że nie ładnie jest kłamać?!

M: Ty ze mną nie dyskutuj, masz robić co ci karzę, bo inaczej nie dostaniemy pieniążków i nie będę ci miała za co kupić tego telefonu o którym tak marzysz!

Dz: No dobrze mamo, powiem jak chcesz ale ja się rozmyśliłem i nie chcę już telefonu tylko tablet...

M: Co???? Ty cwaniaku, nie ma mowy!!!

Dz: Jak mi nie kupisz to wiesz co zrobię...no wiesz...? Powiem tacie, że gdy on jest w pracy, to wujek Marek przychodzi i cię całuje, to jak będzie???

I tu rozmowa się urywa, chłopiec wraz mamą zostali poproszeni do gabinetu, matka zdążyła tylko zrobić głupkowatą minę, spojrzeć na mnie i rzucić jakby od niechcenia: Ach te dzieci...mają wyobraźnię nie ma co!

Mój szesnastoletni syn zerkną na mnie tylko, uśmiechną się pod nosem i dodał rozbawiony: Wiesz co mamo nie znasz jakichś wujków, przydał by mi się nowy lapek, może i ja mógłbym co pościemniać w gabinecie...i w tym momencie wybuchnęliśmy razem śmiechem ;)

   * Zakupy w sklepie, matka z córką około 10-11 lat. Chodzą między półkami, mama wkłada do koszyka coraz to nowe kosmetyki, nagle podbiega do niej dziewczynka i trzymając w ręce napój energetyczny i chipsy mówi:

Dz: Ja to chcę!

M: Absolutnie, oburza się mama, to jest nie zdrowe, odłóż to w tej chwili na półkę!

Dz: Masz mi to kupić,bo jak nie, to powiem tacie, że te pieniądze, które podobno ktoś ci ukradł, wydajesz na kosmetyki i papierosy a podobno wcale nie palisz, boooo to jest nie zdrowe!!!

Zanim doszłam do kasy, owa dziewczynka zdążyła już wypić energetyk, zjeść połowę chipsów i wymusić na swojej mamie jeszcze parę innych rzeczy w tym oczywiście kolejny napój pobudzający, na później o.O

   *9.30 docieram z moim niemężem na otwarcie nowego sklepu, które ma się rozpocząć o 10.00. 

Zapowiedziane liczne prezenty, promocje, darmowy poczęstunek i inne atrakcje. 

Kolejka jak za czasów PRL-u po papier toaletowy a na drzwiach, dosłownie przyklejona pani, babcia ok. 70-cio letnia z dwójką wnucząt, rodzice też gdzieś są, bo maluchy ok. 5-6 lat, co chwilkę biegają do nich, przeciskają się pomiędzy nogami innych babć i dziadków, którzy jak wynika z zasłyszanych rozmów stoją przed tym sklepem już od dobrej półtorej godziny!!!

Swoją drogą, jak to jest, że taka starsza osoba nie wystoi w autobusie, do lekarza wchodzi pierwsza, bo jest tak bardzo chora, wszędzie musi siedzieć, bo nogi bolą ale jak dają gratisy to stoi w kolejce dwie godziny i ma tyle siły, że przepycha się nie gorzej od zapaśnika sumo ;D

Ale, ale, wracamy do kolejki. Więc stoją te babcie i dziadkowie i kłócą się przy tych dzieciach, która była pierwsza, której należą się prezenty (a widać je dobrze zza szyby, popakowane w reklamówki, czekają na tych co pierwsi wtargną do środka) a ile spekulacji co tam jest ukryte - "telewizor może dadzom a co tyle tu stoje, to mi sie nalezy...ni mom racji!?!"

Nadchodzi godzina 00.00 wystrojeni w garnitury panowie otwierają drzwi i... dupa! 

Drzwi ani drgną! 

Pokazują więc, uśmiechając się przy tym drwiąco aby całe towarzystwo się cofnęło, ale babcia trwa nieprzerwanie na okupacji szyby i przyciska do niej wnuczęta, strofując je przy tym słowami:

B: Jak już nas wpuszczą to biegiem po te reklamówki i wracacie zaraz do mamy!!!

Udało się, drzwi się otwierają, ludziska nacierają, wrzaski, przepychanki i jeden przeraźliwy pisk małego dziecka:

Dz: Baaaaaabciaaaaa, nie maaaaa.... pochowali!!!

Ale babcia już tego nie słyszała, bo jak gazela manewrowała w tym czasie pomiędzy półkami, zgrabnie wyłapując coraz to lepsze promocje!


obraz

Koniec końców wyszła ze sklepu z paroma tanimi produktami, bez prezentu i z płaczącymi dziećmi, bo jak im owa babcia powiedziała, zostali bezczelnie oszukani i jej noga w tym sklepie więcej nie postępi (cokolwiek to miało znaczyć ;D).

Dzieciaki się popłakały a potem pobiegły na dmuchany zamek, bo za darmo to trzeba korzystać (słowa mamy, która nagle wyrosła znikąd, trzymając w ręce darmowe kiełbaski z grilla, były one dla klientów sklepu oczywiście a ona z dumą w głosie naśmiewała się przy tym z organizatorów, że ich zrobiła w konia, bo w sklepie wcale nie była a i tak dostała!

Ja tam też byłam, zakupy zrobiłam, prezent dostałam i z grilla też skorzystałam z tym, że weszłam jedna z ostatnich, zapłaciłam grubo ponad 100 zł a tylko osoby, które zapłaciły po wyżej tej kwoty dostawały prezenty a co się podczas tej imprezy uśmiałam i ubawiłam to moje :D

Tak właściwie to już sama nie wiem, czy śmiać się, czy płakać, bo sytuacje komiczne ale skutki tych sytuacji mogą być tragiczne!

Postępując z dziećmi lub przy dzieciach w sposób opisany w powyższych historiach, my dorośli sami kształtujemy i wychowujemy pokolenie małych manipulatorów, wymuszaczy i terrorystów!

Obyśmy w przyszłości nie musieli żałować swoich zachowań, tego życzę sobie i Wam moi drodzy czytelnicy a życząc także miłego dnia zapraszam do dyskusji i podzielenia się ze mną, może podobnymi a może jeszcze zupełnie innymi sytuacjami, których byliście świadkami :)


                                       Monika




Podobał Ci się tekst? Jeśli tak, to miło mi będzie jeśli go udostępnisz:

Dołącz do konwersacji

40 komentarze:

  1. Napiszę samo życię -przepraszam tak rodzice uczą dzieci i jak się mówi ,,ryba psuje się od głowy!''skąd brać przykład zaznaczam nie wszyscy są tacy sami a w ogóle jeśli chodzi o relacje dorosłych z dorosłymi popatrzeć w wiadomości na tacy cyrk na kółkach....serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak było, jest i będzie. :) Pozdrawiam i zapraszam do udziału w zabawie na moim blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie życie! A o konkursie pamiętam, tylko ten czas tak pędzi, że gubią mi się ostatnio, już nie minuty czy godziny ale całe dni :(

      Usuń
  3. Jak to czytałam to nie mogłam uwierzyć, że to się na prawdę zdarzyło. A najbardziej mnie zdziwiła dziewczynka która wypiła energetyk. Nigdy bym tego nie dała dziecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre to ale niestety prawdziwe, dziwny widok gdy tak młoda córka szantażuje dorosłą matkę i to tak skutecznie :(

      Usuń
  4. Przeczytałam Twój post od początku do końca i nic nie ominęłam, co, aż wstyd się przyznać rzadko mi się zdarza. Zwyczajnie mało kiedy coś mnie tak zainteresuje. Troszkę bym polemizowała z tymi dziećmi i uczeniem od dorosłych. W dużej mierze owszem jest to "zasługa" rodziców, ale jest też drugie dno. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że mam troje dzieci,każde wychowuję tak samo,a najstarsza do dziś ( ma prawie 18 lat) nie kłamie i nie cwaniaczy, a młodsza to cygan nabijany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, bo dzieci jest kilka rodzaji.
      Jedne obserwują i naśladują.
      Inne są z urodzenia grzeczne.
      A jeszcze inne jak Twoja młodsza córka to ryzykanci, sprawdzają ile jeszcze rodzic wytrzyma i testują nas do woli, mając przy tym niezły ubaw ;)

      Usuń
  5. Masakra, sz sie wierzyc nie chce. Szantazuja i mnipuluja doroslych calkowicie. Ale trudno sie dziwic skoro samimich ucza oszustw

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytając Twój post w niektórych miejscach się uśmiałam, ale niestety trzeba przyznać, że taki jest coraz częściej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Każde dziecko jest inne i tak naprawdę nie ma jednej metody wychowawczej:))
    Wiadomo, że dzieciaki nas naśladują... Ale czasami możesz być idealna, a wyrośnie Ci pod bokiem manipulator;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak niestety. Czasem dziecko bierze przykład nie z rodziców a z obcych ludzi których skrzętnie obserwuje a potem naśladuje!

      Usuń
  8. Chciałabym móc napisać, że opisane sytuacje w głowie mi się nie mieszczą - ale niestety wiem i sama dostrzegam, że mają miejsce coraz częściej. Tylko prawda jest taka, że nie zawsze dzieci uczą się tego wszystkiego od nas samych - czasami właśnie wystarcza obserwacja innych, zupełnie obcych osób, żeby potem tego typu sposoby "testować" na własnych rodzicach ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sytuacje z życia wzięte. Ja czasami widzę w córce swoje odbicie i najgorsze jest to, że zdarza się, że nie jest to najlepsza moja wersja. Wtedy zapala mi się lampka i wiem co zrobiłam źle.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę uwierzyć,że rodzice podają dzieciom takie świństwa,ale niestety chodząc tydzień do przedszkola na tak zwane wizyty adaptacyjne zderzyłqm się z rzeczywistością. Na 11 ro dzieci,aż czwórka miała ze sobą kubusie play.... Energetyki masakra :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że byłam świadkiem jeszcze gorszych zachowań o.O, masakra!

      Usuń
  11. Ahh ci mali szantażyści, niestety ale przedstawione przez Ciebie sytuacje są bardzo życiowe i często spotykane :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tragikomedie życiem pisane. Dzieci są naszym lustrem. Wiem, że taka narodowa cecha to kombinowanie, ale granice absurdu ciągle ulegają przesunięciom ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ważny temat. Przykład idzie z góry. Oczywiście bywają wyjątki że rodzice postępują ok a latorośl jest wyrodna. Jednak częściej złe nawyki to wina dorosłych. Takich kwiatków można zaobserwować sporo. Bezstresowe wychowanie to nie jest dobre wyjście. Dzieciom potrzeba morza miłości od rodziny ale też jasno ustalonych i nieprzekraczalnych granic zachowania.Zdrowa kindersztuba to podstawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą kochana, miłość i zasady to podstawa!

      Usuń
  14. Przeczytałam cały tekst, aż nie chce się wierzyć w obie pierwsze sytuacje. Zwłaszcza w pierwszą, co w domu tego malucha się dzieje i jednocześnie jaki mały z niego cwaniak, bo zażądał tableta - o wiele droższego od komórki. Uśmiałam się razem z Tobą, czytając te historie :)! Świetny post :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. te babcie są najlepsze. widziałam ostatnio jak te schrowane osoby leciały po darmowe jabłka. i jakoś nic ich nie bolało. a później dziwota, że dzieci wyrastają na terrorystów.

    OdpowiedzUsuń
  16. W sumie... Gdyby dzieci nie musiały podpatrywać dorosłych w pewnych sytuacjach, to i nie miałyby, czym ich szantażować. Dziecko wie, co to manipulacja od bardzo małego, właśnie dlatego, jeszcze nawet nie umiejąc mówić, zaczyna płakać bez powodu, bo wie, że będzie przytulane albo noszone na rękach. To normalne, że taką umiejętność wykorzystują też potem. Przykre, że rodzice kłamią i pozwalają, by pociechy na to patrzyły.

    OdpowiedzUsuń
  17. Co za akcje! Ta mamuśka od spotkań z "wujkiem" najlepsza. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Myślę, że dzieci uczą się nie tylko od nas niestety.. obserwują wszystkich na około a potem testują na nas i innych zaobserwowane zachowania. Ja jestem raczej spokojna, a moje dzieci to wulkany energii skaczące wszystkim po głowach :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem przerażona tym co przeczytałam, szczególnie sytuacja u psychologa i w sklepie z kosmetykami. Dla mnie to jest w ogóle nie do pojęcia!

    OdpowiedzUsuń

...a gdy komentujesz, czytelniku kochany, gdy pozostawiasz aktywności swej ślady, serce me rośnie, dusza się raduje, dlatego bardzo Ci za to dziękuję !!!